Skąd bierze się pleśń na ościeżu, mimo nowych okien
Najczęstsza reklamacja, z jaką się spotykamy, brzmi: „okna nowe, a na ościeżu i tak pojawia się czarny nalot”. Winowajcą bywa sama pianka montażowa — bez towarzyszących jej taśm nie stanowi bariery dla pary wodnej, więc wilgoć z wnętrza mieszkania wnika w szczelinę i tam, przy dużej różnicy temperatur między pomieszczeniem a murem, skrapla się zamiast odparować na zewnątrz.
Dlatego w standardzie stosujemy układ trzech warstw wokół ramy: od strony pomieszczenia taśma blokująca parę, w środku wypełnienie termoizolacyjne, na zewnątrz taśma przepuszczająca parę, ale odporna na deszcz. Koszt dodatkowy to 110–190 zł na metr bieżący obwodu — dla przeciętnego okna kilkaset złotych, które oszczędzają remont ościeża po kilku sezonach.
W kamienicach przy rynku znaczenie tego zabiegu rośnie, bo osadzenie ramy w nierównym, starym murze samo w sobie zwiększa ryzyko nieszczelności trudnych do wykrycia gołym okiem — dokładność montażu sprawdzamy tam każdorazowo próbą dymną po zakończeniu prac.