Rzeszów leży w kotlinie Wisłoka i zimą regularnie doświadcza inwersji temperatury — chłodne powietrze zalega nisko, a wraz z nim pył z okolicznych kotłowni i z ruchu samochodowego. Najbardziej odczuwają to Śródmieście, Baranówka i Nowe Miasto, gdzie gęsta zabudowa dodatkowo ogranicza przewietrzanie. W takie dni otwarcie okna na 15 minut nie jest wietrzeniem, tylko wpuszczeniem pyłu do mieszkania. Rekuperacja odwraca tę logikę: powietrze wchodzi do domu jedną, kontrolowaną drogą, przez filtr ISO ePM1, a nie przez rozszczelnione okna. W domach przy bulwarach nad Wisłokiem i na Staroniwie widzimy to najwyraźniej w pomiarach — wewnętrzne stężenie pyłu spada tam do ułamka wartości zewnętrznej.
Największą część zleceń realizujemy w Przybyszówce, Zwięczycy, Budziwoju i Drabiniance, czyli tam, gdzie powstaje najwięcej nowych domów. To budynki szczelne, z oknami o niskiej przenikalności i pełną izolacją — w takim domu wentylacja grawitacyjna po prostu nie ma czym pracować, bo brakuje napływu powietrza przez nieszczelności. Efektem jest wilgoć na oknach, zapachy z kuchni utrzymujące się godzinami i stężenie CO2 w sypialni przekraczające nad ranem 1500 ppm. Ten sam problem spotykamy w domach w Boguchwale, Tyczynie, Głogowie Małopolskim, Krasnem, Świlczy i Trzebownisku, gdzie jeździmy niemal co tydzień. Zupełnie inny charakter mają zlecenia w starej zabudowie Baranówki — tam budynek oddycha przez nieszczelności, więc rekuperacja jest przede wszystkim inwestycją w jakość powietrza i mniejsze straty ciepła, a nie ratunkiem przed zawilgoceniem.
Drugi powtarzalny motyw to hałas. Domy przy alei Powstańców Warszawy, wzdłuż ulicy Podkarpackiej i w rejonie węzła autostrady A4 Rzeszów Wschód są przewietrzane w dzień, a nocą właściciele i tak zamykają okna, bo inaczej nie da się spać. Podobnie wygląda to na trasie dolotowej do lotniska w Jasionce oraz w mieszkaniach w okolicy Millenium Hall i kampusu Politechniki Rzeszowskiej, gdzie ruch nie wygasza się do późna. Wentylacja mechaniczna rozwiązuje ten konflikt wprost: świeże powietrze dopływa przy zamkniętych oknach, a poziom hałasu w sypialni po regulacji utrzymujemy poniżej 25 dB(A). W kilkunastu takich realizacjach to właśnie cisza, a nie oszczędność energii, była głównym powodem decyzji o rekuperacji.
Na koniec sezon alergiczny, który na Podkarpaciu zaczyna się wcześnie — leszczyna i olcha potrafią pylić już w lutym, a od maja do lipca dochodzą trawy. W Słocinie, Wilkowyi i Budziwoju, gdzie do zabudowy przylegają sady, łąki i stoki Pogórza, stężenia pyłków bywają wyraźnie wyższe niż w centrum miasta. Filtr nawiewny zatrzymuje ziarna pyłku w całości, więc dom przestaje być miejscem, w którym objawy się nasilają. Rodzinom z alergikami montujemy dodatkowo automatykę reagującą na wilgotność i CO2, żeby intensywność wentylacji dostosowywała się sama, bez ręcznego przełączania biegów.