Dynów liczy około sześciu tysięcy mieszkańców i rozciąga się od rynku o średniowiecznym układzie po zabudowę wchodzącą na stoki Pogórza Dynowskiego. Zlecenia w Bartkówce, na Karolówce czy na Górze wyglądają zupełnie inaczej niż te w Centrum: budynki stoją pojedynczo, często wysoko nad drogą, a podjazd bywa wąski i stromy. Ma to praktyczne skutki — czerpnię i wyrzutnię trzeba rozmieścić z uwzględnieniem kierunku wiatru schodzącego ze stoku, a materiał wnosimy ręcznie, bo samochód dostawczy nie zawsze dojedzie pod ścianę. Uwzględniamy to w harmonogramie już na etapie obmiaru, żeby nie okazało się, że dzień montażu schodzi na logistykę.
Klimat pogórza różni się od tego w kotlinie rzeszowskiej mocniej, niż sugeruje odległość 45 km. Opadów jest tu więcej, śnieg leży dłużej, a nad Sanem — szczególnie w rejonie mostu dynowskiego i Zarzek — poranne mgły utrzymują się do późnych godzin. Powietrze o wilgotności bliskiej nasyceniu przechodzące przez wymiennik oznacza więcej kondensatu, więc odprowadzenie skroplin projektujemy z zapasem, z syfonem zabezpieczonym przed przemarzaniem. W praktyce częściej niż w mieście proponujemy nagrzewnicę wstępną, bo cykle rozmrażania przy chłodniejszych nocach uruchamiałyby się zbyt często.
Najczęstszy scenariusz w naszych dynowskich realizacjach to dom murowany z pustaka, postawiony między latami sześćdziesiątymi a dziewięćdziesiątymi, z wysokim stropem i drewnianą stolarką z tamtego okresu. Taki budynek oddycha przez nieszczelności, więc dopóki nie ma ocieplenia i nowych okien, rekuperacja nie ma czego chronić — mówimy to klientom wprost, nawet jeśli oznacza to odłożenie zlecenia o rok. Kolejność, która się sprawdza, jest odwrotna do intuicyjnej: najpierw stolarka i izolacja przegród, potem wentylacja mechaniczna, a dopiero na końcu wymiana źródła ciepła. Odwrócenie jej kończy się przewymiarowanym urządzeniem i rozczarowaniem rachunkiem.
Obsługujemy także miejscowości wokół miasta, gdzie zabudowa jest jeszcze bardziej rozrzucona: Bachórz, Hartę, Dylągową, Nozdrzec, Dubiecko, Jawornik Polski, a od strony północnej Hyżne i Błażową. Trasa prowadzi drogami przez pogórze, w tym obwodnicą Dynowa w ciągu DW 835, więc realny czas przejazdu bywa o połowę dłuższy od tego, co pokazuje nawigacja. Dlatego pierwszą wizytę planujemy tak, aby obejmowała obmiar, ocenę możliwości prowadzenia tras i rozmowę o budżecie naraz. Zdarza się, że po takiej wizycie odradzamy inwestycję albo przesuwamy ją na kolejny sezon — wolimy stracić zlecenie niż zamontować instalację, która nie zwróci się przez dwadzieścia lat.