Mgły, inwersje i wilgotność — dlaczego automatyka jest tu ważniejsza niż marka centrali
Jarosław leży w dolinie rzecznej, a to oznacza kilkadziesiąt dni mglistych w roku i jesienne poranki, w których wilgotność względna powietrza zewnętrznego dobija do 95%. Rekuperator zasysający takie powietrze musi mieć sprawnie działający układ przeciwzamrożeniowy, bo przy temperaturze poniżej −3 °C kondensat na zimnej stronie wymiennika zamarza w ciągu kilkudziesięciu minut.
Stosujemy dwa rozwiązania: nagrzewnicę wstępną o mocy 0,5–1,2 kW załączaną progowo oraz recyrkulację części powietrza wywiewanego. Pierwsze jest prostsze i pewniejsze, drugie tańsze w eksploatacji. Przy zimowych inwersjach, kiedy nad kotliną utrzymuje się warstwa chłodnego, zanieczyszczonego powietrza, nagrzewnica pracuje realnie kilkanaście godzin na dobę przez maksymalnie dwa tygodnie w sezonie.
Osobno konfigurujemy reakcję na wilgotność wewnętrzną. Czujnik RH w kanale wywiewnym podnosi wydajność, gdy w łazience lub w kuchni wilgotność przekracza 60%, i wraca do biegu podstawowego po ustabilizowaniu. Dzięki temu centrala nie pracuje bez potrzeby na wysokim biegu i nie przesusza wnętrza zimą poniżej 35% RH.