Miasto liczące nieco ponad jedenaście tysięcy mieszkańców dzieli się wyraźnie na dwie strefy. Wokół konkatedry pw. św. Stanisława BM i cerkwi greckokatolickiej św. Mikołaja stoją głównie budynki murowane sprzed czterdziestu, pięćdziesięciu lat, z wysokimi stropami i oryginalną drewnianą stolarką. Na Mazurach, Ostrowcu i w Nowym Lubaczowie zabudowa jest młodsza — domy stawiane po 2010 roku, często od razu z projektem wentylacji mechanicznej.
Różnica klimatyczna wobec Rzeszowa jest wyraźniejsza, niż sugerowałaby odległość stu kilometrów. Zimy na tym krańcu Podkarpacia trwają dłużej, a przymrozki poza sezonem grzewczym zdarzają się częściej. Z tego powodu nagrzewnicę wstępną proponujemy tu częściej niż w zachodniej części regionu — bez niej wymiennik przy długich mrozach wchodziłby w cykl rozmrażania zbyt często, obniżając realną wydajność wentylacji.
Powiat lubaczowski pozostaje w dużej mierze rolniczy, a sieć gazowa nie sięga wielu miejscowości gmin Cieszanów, Narol i Horyniec-Zdrój. To przekłada się wprost na skład powietrza w sezonie grzewczym — dym z kotłów na drewno i węgiel unosi się nad dolinami, więc filtracja nawiewu ma tu większe znaczenie niż w miastach z gazem sieciowym. Ten sam deficyt gazu napędza rosnące zainteresowanie pompami ciepła, które często łączymy z rekuperacją w jednym zleceniu.
Granica z Ukrainą — przejście w Budomierzu leży około 20 km od miasta — nie wpływa na samą technikę montażu, ale kształtuje rynek: to niewielkie, oddalone miasto powiatowe, w którym klient ceni pewność, że firma faktycznie wróci, gdy coś się zepsuje. Obsługujemy też okoliczne miejscowości: Oleszyce, Cieszanów, Horyniec-Zdrój, Narol, Stary Dzików, Wielkie Oczy, Basznię Dolną i Krowicę Samą.