Dlaczego w Nisku dobiera się większą moc niż w cieplejszej części Podkarpacia
Sąsiedztwo Puszczy Sandomierskiej i doliny rzeki wydłuża liczbę godzin z temperaturą poniżej zera względem otwartej, cieplejszej części regionu. Model pompy, który przy 7 °C oddaje nominalne 8 kW, w −13 °C potrafi dać zaledwie 5,6–6,1 kW — dlatego opieranie się wyłącznie na karcie katalogowej regularnie kończy się niedogrzaniem w najzimniejsze dni sezonu.
W praktyce dom, który poza Niskiem zamknąłby się ośmiokilowatowym urządzeniem, tutaj wymaga zwykle 9 kW, a nieocieplony budynek z lat siedemdziesiątych na Tysiącleciu — nawet 13–16 kW przy grzejnikach. Mimo to nie idziemy automatycznie w przewymiarowanie, bo sprężarka inwerterowa ma dolny próg modulacji na poziomie 25–30% mocy nominalnej i zbyt duże urządzenie zaczyna taktować.
Rozwiązaniem jest świadomie zaplanowana biwalencja: zamiast pokrywać samodzielnie szczyt przy −20 °C, celujemy w pełne pokrycie do −12/−15 °C i dopuszczamy udział grzałki elektrycznej przez kilkanaście najzimniejszych dób. To kosztuje w skali roku 3–6% zużytej energii, a pozwala kupić urządzenie o klasę mniejsze i tańsze.