Choć Strzyżów jest najmniejszą siedzibą powiatu w regionie, dla okolicznych miejscowości pozostaje głównym punktem odniesienia — tu jest rynek, kolegiata Niepokalanego Poczęcia NMP i dawna synagoga zamieniona na muzeum. Ten historyczny rdzeń przechodzi niemal bez przejścia w zabudowę jednorodzinną wspinającą się na sąsiednie wzniesienia, więc w odległości kilkuset metrów mijamy zarówno gęstą starą zabudowę przy Przekopnej, jak i pojedyncze domy rozstawione po zboczach Działów Zachodnich i Wschodnich.
Rzeźba terenu Pogórza Strzyżowskiego wpływa na projekt bardziej, niż mogłoby się wydawać. Dwie działki po przeciwnych stronach tego samego wzniesienia różnią się nasłonecznieniem i osłoną od wiatru, co przekłada się na temperaturę powietrza wpadającego do czerpni i na to, jak często wymiennik będzie się odszraniał. Płynący przez centrum Wisłok dokłada do tego poranne mgły, częste jesienią i wiosną — powietrze niemal nasycone wilgocią oddaje w wymienniku więcej skroplin, więc odprowadzenie kondensatu projektujemy z zapasem, z syfonem odpornym na przemarzanie.
W Dworze i Pustkach przeważają domy murowane sprzed kilkudziesięciu lat, często z wysokim stropem i oryginalną drewnianą stolarką, która wciąż działa jak naturalna, niekontrolowana wentylacja. Póki okna są nieszczelne, rekuperator nie ma czego odzyskiwać, więc mówimy to od razu, choćby oznaczało to przesunięcie zlecenia na później. Lepszy dla klienta jest porządek odwrotny do intuicyjnego: najpierw nowa stolarka i docieplenie ścian, dopiero potem wentylacja mechaniczna, a wymianę źródła ciepła zostawiamy na koniec.
Docieramy również do gmin, gdzie zabudowa wygląda zupełnie inaczej niż w mieście — do Niebylca, Wiśniowej i Frysztaku, gdzie domy stoją w większych odstępach wśród pól, a przyłącze gazowe bywa po prostu nieosiągalne. Dojazd tam trwa dłużej, niż wskazuje licznik kilometrów, bo drogi lokalne biegną wzdłuż potoków i pod górę, więc pierwszą wizytę planujemy tak, żeby od razu objęła obmiar, ocenę tras i rozmowę o budżecie.