Punkt biwalentny i moc przy −7 °C, czyli czego nie widać w folderze
W materiałach handlowych moc pompy podaje się przy A7/W35, czyli przy siedmiu stopniach na zewnątrz. To wartość marketingowa. Urządzenie opisane jako 10-kilowatowe przy −7 °C dostarcza realnie 6,5–7,5 kW, a przy −15 °C jeszcze mniej. Jeśli budynek w tych warunkach potrzebuje 9 kW, brakującą różnicę dołoży grzałka elektryczna pracująca ze współczynnikiem 1,0 — czyli najdroższym możliwym.
W Przemyślu ma to większe znaczenie niż w zachodniej części Podkarpacia, bo dni z temperaturą poniżej −10 °C jest tu po prostu więcej, a inwersje w dolinie Sanu potrafią dodatkowo obniżyć temperaturę przy gruncie. Dlatego punkt biwalentny wyznaczamy w przedziale -7 do −9 °C i zawsze porównujemy zapotrzebowanie budynku z mocą urządzenia odczytaną z tabeli katalogowej dla tej temperatury.
Nie oznacza to jednak, że należy kupować pompę z dużym zapasem. Przewymiarowanie prowadzi do taktowania: sprężarka startuje i zatrzymuje się kilkanaście razy na godzinę, zużywa się szybciej, a sezonowa efektywność spada o 15–20%. Optymalny dobór pokrywa około 90–95% rocznego zapotrzebowania na ciepło, a pozostałe kilka procent w najmroźniejsze dni domyka grzałka lub istniejący kocioł w układzie hybrydowym.