Montaż warstwowy kontra osadzenie na piankę
Pianka montażowa nie jest izolacją przeciwwilgociową. Zamknięta z obu stron bez taśm chłonie parę wodną od strony pomieszczenia, a przy tutejszych różnicach temperatur — sięgających zimą 40 K między wnętrzem a dworem — ta wilgoć skrapla się w szczelinie i pozostaje tam przez cały sezon. Po dwóch, trzech zimach efekt jest widoczny jako pleśń na styku ościeża z ramą i wychłodzone naroża.
Montaż warstwowy rozwiązuje to porządkiem warstw: szczelna dla pary taśma od wewnątrz, izolacja termiczna w środku, taśma paroprzepuszczalna i wodoszczelna od zewnątrz. Wilgoć, która i tak trafi do szczeliny, ma jedną drogę wyjścia — na zewnątrz. Dopłata wynosi 120–200 zł na metr bieżący obwodu, czyli dla okna 1,5 × 1,5 m około 700–1 200 zł, i jest to najlepiej wydana część budżetu w budynku z tak długą zimą.
Osobny wariant to montaż w warstwie ocieplenia na konsolach, stosowany wtedy, gdy elewacja ma być docieplana. Rama wychodzi wówczas przed lico muru, mostek termiczny na ościeżu praktycznie znika, a ocieplenie zachodzi na ramę. Decyzję trzeba podjąć przed zamówieniem stolarki, bo wymaga innych wymiarów i innego systemu mocowania — po fakcie oznacza ponowny demontaż.